"Making faces" Amy Harmon

"Making faces"
Amy Harmon 
Wydawnictwo Editio Red


Czasem w życiu trafiamy na takie książki, które zostają w nas na zawsze a mówienie lub pisanie o nich jest naznaczone strachem, by niczego nie pominąć i nie zabrać jakieś ważnej części. Ja mam tak z "Making faces" Amy Harmon.

Małe miasteczko,
 Ambrose Young, gwiazda szkolnej drużyny zapaśniczej o wyglądzie Herkulesa, mogący zdobyć każdą dziewczynę i wygrać każde zawody, lecz czy tego chce? Czy bycie wciąż najlepszym nie obciąża?

 Fern Taylor, niepozorna osóbka z burzą rudych loków i twarzą usianą piegami i aparatem na zębach. Wciąż przebywa ze swoim kuzynem Baylaiem, chorującym na zanik mięśni.Po nocach pisząca romanse pod pseudonimem, za dnia niewidoczna dla otoczenia. Fern kocha Broseya od zawsze, dlatego pomoc przyjaciółce w pisaniu listów miłosnych do szkolnego herkulesa daje jej szanse na poznanie jego wnętrza. Jednak nie wszystko się udaje a ich relacje stają się dalekie od dobrych.

Gdy Ambrose wraz z czwórką przyjaciół postanawia zaciągnąć się do wojska serce Fern krwawi. Czy miłość Fern przetrwa? Czy Ambrose przestanie być ślepy na jej uczucie?  Co przyniesie misja w Iraku ?

Jeżeli Bóg wymyślił nam twarze, to czy się śmiał, gdy stworzył mnie?
Czy stworzył nogi, które nie chodzą, i oczy, które widzą źle?
Czy kręci loki na mojej głowie, tworząc z nich dziką burzę?
Czy zatyka uszy głuchemu, robiąc to wbrew ludzkiej naturze?
Czy mój wygląd to przypadek, czy okrutne zrządzenie losu?
Czy mogę obwiniać Go za to, czego u siebie nie znoszę?
Za wady, które mnie prześladują w najgorszych snach,
Za brzydotę, której nie znoszę, za nienawiść i za strach?
Czy czerpie z tego jakąś przyjemność, że wyglądam aż tak źle?
Jeżeli Bóg wymyślił nam twarze, to czy się śmiał, gdy stworzył mnie?


Amy Harmon, rozwaliła mój system nerwowy.Bałam się tej książki po wszystkich recenzjach i opisie na okładce nie byłam pewna czego się spodziewać jednak teraz wiem, że żałuje tylko jednego ... Że tyle zwlekałam z przeczytaniem "Making faces", Piękna historia o poszukiwaniu miłości, prawdy o sobie i innych a także radzeniu sobie z bólem, chorobą i wszelkimi przeciwnościami jakie stawia przed nami los. Każde zdanie, słowo z tej książki jest na swoim miejscu i ma głębszy sens. Bohaterowie tak idealnie prawdziwi, mający swoje skazy, blizny na ciele i duszy. Sytuacje, które mogą spotkać każdego z nas i uczucia, które nie gasną lecz z czasem zyskują na sile. To wszystko w jednej powieści tworzy niesamowity Rollercoaster emocji, które czytelnik chłonie jak gąbka.Cała społeczność tego małego miasteczka tworzy tło i splata swoje losy z głównymi bohaterami towarzysząc im w poszukiwaniu siły potrzebnej, by mogli dojrzeć ukryte piękno w zranionych twarzach i duszach, ukazując przy tym swoje rozterki, problemy i potrzeby.

Bardzo ciekawym zabiegiem są retrospekcje, które pozwalają nam przeżywać dane sytuacje wraz z bohaterami, czuć strach, ból czy radość.Autorka stworzyła piękną historię, która łapie za serce, umysł.Pozwala nam marzyć o tak pięknym uczuciu, które rozwija się, rozkwita na naszych oczach. Każe nam przystanąć i zastanowić się nad sensem życia. Uczy jak łapać chwilę i cieszyć się z każdej minuty, tak niezwykle cennej przecież.

Gdy się komuś długo przyglądasz, przestajesz widzieć doskonały nos albo proste zęby. Przestajesz widzieć bliznę po trądziku i dołek na brodzie. Te cechy zaczynają się zamazywać, a ty nagle widzisz kolory i to, co kryje się w środku, a piękno nabiera zupełnie nowego znaczenia.

Podsumowując, książka zaskakuje, wzrusza, przyprawia o szybsze bicie serca z miłości, strachu i bólu. Ukazuje piękno przyjaźni, miłości i szukania własnego siebie.Uczy, że piękno jest głębiej i często trzeba stracić wszystko by móc ujrzeć prawdę o sobie i innych.Nie ważne co da ci życie, ważne jak to wykorzystasz. Z przyjemnością sięgnę po twórczość Amy Harmon i będę czerpać siłę z uporu Fern, entuzjazmu Beileya i pokory Ambrose'a. Mam nadzieje, że ta powieść jak i inne Harmon zostawią ślad w każdym  czytelniku.Mnie książka urzekła, zarówno listy między Fern i Ambrosem jak i przyjaźnie Fern, jej kuzyna i Rity oraz Ambrosa i chłopaków. Piękna historia, koło której nie możesz przejść obojętnie

Za możliwość przeczytania i recenzji dziękuje wydawnictwu Editio Red         

     
 

Komentarze

  1. Nic dodać, nic ująć - recenzja trafiona w punkt :) A Amy Harmon powoli, acz skutecznie zyskuje sympatię czytelników bohaterami, którzy tak naprawdę zakorzeniają głęboko w sercu i pamięci :) Oby więcej takich książek i oby więcej książek Harmon. Ja się niedługo biorę za pozostałe spod jej pióra :)
    Pozdrawiam,
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za miłe słowa :) Też absolutnie jestem tego zdania o autorce i na pewno przeczytam wszystkie książki z pod jej pióra :) Również pozdrawiam

      Usuń
  2. Tak pięknie opisałaś książkę i co czułaś czytając ją, że aż mam ochotę rzucić wszystko i się za nią zabrać. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje <3 strasznie bałam się, że nie będę potrafiła opisać odpowiednio wszystkich emocji jakie mi towarzyszyły :)

      Usuń
  3. Ileż ja się naczytałam recenzji na temat tej książki! A każda kolejna coraz bardziej emocjonująca :) Coś czuję, że chyba książka zostanie jedną z moich ulubionych jeszcze zanim po nią sięgnę ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie: http://tworze-czytam-fotografuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również pozdrawiam i na pewno zajrzę :D Mam nadzieje, że stanie się twoją ulubioną :)

      Usuń
  4. Super recenzja, zaciekawiła mnie. Dopiero dziś odkryłam Twój blog.Jednak bardzo mi się tu podoba. Obserwuje i zostaję na dłużej. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie czytałam różne recenzje i dochodziłam powoli do wniosku, że jednak to nie jest dla mnie, ale cytat który umieściłaś bardzo mnie zaintrygował. Zajrzę do niej chyba z ciekawości.

    OdpowiedzUsuń
  6. O jejku <3 pokochałam tę książkę. Historia Fern i Ambrosego jest naprawdę piękna i jednocześnie smutna. Zapraszam do siebie :) http://redgirlbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Autorkę pozytywnie wspominam z jej poprzedniej serii, więc tym razem również dam jej szansę, tym bardziej że opinie są bardzo dobre :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam słabość do tej autorki. Myślę, że niebawem sięgnę po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz