"Metalowa dolna" Bruno Kadyna

"Metalowa Dolna"
Bruno Kadyna 
Wydawnictwo Filologos
str.112



Gdy otrzymałam tę książkę w formie elektronicznej, nie zastanawiałam się, o czym jest. Po prostu usiadłam i zaczęłam lekturę. Z zaciekawieniem zaczęłam czytać tę historię jakże inną od tych, które miałam w swoich rękach do tej pory. Długo nie wiedziałam jak zacząć recenzje, jak w ogóle napisać coś, żeby nie zdradzać najważniejszego. Mam nadzieje, że mi się udało.

Tomek, na co dzień pracuje za biurkiem, ale gdzieś w głębi siebie ma marzenie o innym zajęciu. Spotykamy go po raz pierwszy podczas treningu w piwnicznej siłowni. Tam wykonując kolejne powtórzenia, serię zastanawia się nad sensem życia i próbuje znaleźć sposób na normalność w swoim związku, w którym zagościła choroba. Kasia, żona naszego bohatera ma raka. Gdy jej postać pojawia się na scenie, jest już w zaawansowanym stadium choroby.
Nasz bohater sporo czasu spędza w siłowni, starając się normalnie żyć, by nie dać się codzienności życia z rakiem. Nie jest jednak, aż tak pozbawiony uczuć, jak mogłoby się wydawać. Ma wyrzuty sumienia, że zostawia żonę na poczet czasu w siłowni, lecz nie potrafi inaczej.

Z każdym treningiem poznajemy Tomka bardziej, jego wspomnienia i myśli malują obraz jego życia, uczuć do Kasi i tego, co dla niego w życiu ważne. I nagle nadchodzi dzień, gdy trening się nie odbywa, ba trwa to kilka miesięcy... Kasia umiera, a Tomek próbuje swoją siłę fizyczną przekuć na równowagę psychiczną. Okazuje się to bardzo trudne. Dzięki temu wiemy, że siła fizyczna jest niczym w obliczu straty bliskiej osoby.

Ostatecznym, prawdziwym świrem staje się człowiek chyba wtedy, kiedy wierzy się w to, co się widzi.
Mijają miesiące, a w życiu Tomka pojawia się coś, co nie koniecznie może się wydawać prawdziwe. Bulwak, stworzonko zapamiętujące każde twoje słowo, czujące twój ból. Czym dla mnie podczas lektury był bulwak? Sposobem na oswojenie żałoby, pretekstem do zrozumienia tego, co ważne w życiu. Przy stracie bliskiej osoby ważny jest czas na przeżycie straty, ale należy pamiętać, że osoba nigdy nie odejdzie, gdy zachowamy pamięć o niej.

Powiem wam, że jestem pod wrażeniem i nie wiem, czy to moja miłość do fantastyki w każdym wydaniu, czy też oryginalność tej powieści, ale chętnie polecę ją każdemu. To ciekawa alternatywa pokazania walki ze stratą, przechodzenia żałoby, która jest zawsze inna i należy się każdemu. Żyć będziemy dalej i tylko od nas samych zależy czy pamięć o bliskich przetrwa w naszych sercach.

Za możliwość przeczytania książki dziękuje autorowi  Brunowi Kadynie          



Komentarze

  1. mocna pozycja myślę że bym ją pochłonęła w jeden wieczór... na pewno się z nią zapoznam:) obserwuję z miłą chęcią i zapraszam serdecznie do siebie;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz