"Wyrok nocy" Mateusz Dydyna

"Wyrok nocy"
Cykl Pętla czasu 
Mateusz Dydyna 
wyd. Psychoskok 
str.705

Dziś zmierzyłam się z kolejną fantastyką w zaskakującym, dobrym, polskim wydaniu. Historia tak wciągająca, że 705 stron nie jest absolutnie problemem. 

Franek, główny bohater, który spotyka swoją przyjaciółkę z dzieciństwa Anastazje jednak nic z tamtego okresu nie pamięta. Jednak we śnie poznaje inne oblicze swej przyjaciółki, która staje się przewodniczką w jego snach . Oboje postanawiają uciec z pułapki umysłu, w której tkwią. Jednak Franek popełnia jeden błąd, który skazuje Anastazje na wieczną wędrówkę. Jej postacią zaczyna władać zło, które zmienia sen  i terroryzuje ciało dziewczyny. W ten sposób zaczęta historia nie może się nie spodobać, prawda ? 


Chwila, chwila. Ledwo co się poznali, a on miał już rozpisany schemat kilkuset następnych lat u jej boku. Pomijając fakt, że dziewczyna mogła wystawić go w każdej chwili, to jego szanse na zbudowanie z nią solidnego związku były bardzo możliwe. Powiedzmy... hmm... jak jeden do kilku miliardów. To naprawdę dobry wynik, jeśli przyjrzeć się Frankowi z bliska. Normalnie przy jego mało oryginalnych rysach twarzy i mizernej posturze mógłby znaleźć sobie dziewczynę, gdyby dodawali je do płatków śniadaniowych. Lecz ostatnio nie zanosi się na rewolucję w przemyśle kulinarnym z prostych powodów: kobieta w małym pomieszczeniu szybko traci na ważności.

Autor od pierwszych stron wciąga nas w historię, która zaskakuje i nie pozwala się oderwać przez długi czas. To piękna podróż przez abstrakcyjny Wszechświat, który może zadziwić ale i zachwycić. Możemy dać ponieść się wyobraźni , która namaluje dla nas piękne plastyczne światy łączące się w życie naszego bohatera. Jestem pod wrażeniem płynności z jaką autor przenosi nas z jednej rzeczywistości w drugą, jak pokazuje nam co może się wydarzyć gdy mamy moc... wszechmoc, dzięki, której możemy poradzić sobie z każdym wyzwaniem. 

Kim jesteś? Dokąd zmierzasz? Budzisz się co rano w jakimś celu. Inaczej ten trud byłby daremny. Dźwiganie egzystencji niepotrzebne. Bezproduktywne. Dążysz do czegoś. Czy jesteś stary, czy młody – masz kierunek prosty, choć odległy. Bo tylko takie ostają się w pędzie codzienności. Pragniesz i to trzyma cię przy życiu. Bez tego nie byłbyś w stanie istnieć. I to główny powód, dla którego opowiadam tę historię. Aby nie dać umrzeć marzeniom. Aby przedłużyć choćby przez chwilę ogrom tych zjawisk.

Absolutnie nie można zapomnieć o tym w jaki sposób możemy przebyć podróż do własnego wnętrza i zastanowić się nad własnymi wyborami.
Czytam sporo fantastyki i często natykam się na powieści, które  już w połowie stają się nie zrozumiałe albo wręcz nudne i widząc objętość stron obawiałam się trochę, że może i tym razem tak będzie. Jakże ogromne było moje zaskoczenie gdy nagle okazało się, że książka jest znakomita i nawet nie wiem kiedy ją skończyłam z otwartą buzią. Historia ta zostanie ze mną na długo i polecam ją z czystym sumieniem. Jest czymś nowym, zaskakującym i zasługującym na grono czytelników. 

Długo zbierałam się do tej recenzji bo nie bardzo wiedziałam jak opisać wam treść by przypadkiem nie zniszczyć odbioru całości ale mam nadzieje, że was zachęcę. Także, jeśli szukacie dobrej fantastyki , która trzyma w napięciu od początku do końca, bohaterowie są wielowymiarowi a świat i cała fabuła stworzone jak najgenialniejsza gra w najdrobniejszych szczegółach to polecam wam tę książkę z największa przyjemnością. 
Czekam na ciąg dalszy i serdecznie dziękuje wyd. Psychoskok za możliwość recenzji.


    
   

Komentarze

  1. Dawno nie czytałam dobrej, polskiej książki fantastycznej. Oczywiście, trochę obawiam się grubości tej powieści, ale chyba dam się wciągnąć :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz