"Puzzle" Anna Partyka-Judge

"Puzzle" 
Anna Partyka-Judge
wydawnictwo Dygresje
str.201
Jaki wiek najlepszy jest na opuszczenie granic swego kraju? Czy własne życie można zacząć od nowa? A co jeśli nasze życie to pudełko puzzli a każde pozornie nic nieznaczące zdarzenie to kolejny element układanki?

Maria, kobieta w kwiecie wieku, odkrywająca życie i siebie od nowa. Próbuje poukładać siebie, dążąc do spełnienia. Jest rozwódką, ma dorosłą córkę i wspomnienia partnera, którego odebrał jej los, choć nigdy do końca nie był jej. Wiedziona przeczuciem, impulsem postanawia wyjechać do Anglii, by móc w spokoju i sporej odległości od dawnej siebie, poskładać kolejne elementy układanki. Los na jej drodze stawia wielu ludzi zarówno tych z jej kraju, jak i obcokrajowców. Każde zaś spotkanie, każde nowe miejsce pracy niesie za sobą spore pokłady nauk życiowych.

Cicha noc, święta noc, pokój niesie ludziom wszem...
Gdziekolwiek jesteś, cokolwiek myślisz, jakkolwiek się czujesz, słowa tej starej kolędy dadzą Ci wiarę i uspokoją skołatane myśli i serce. Tylko uwierz, że możesz i dasz radę. Bądź sobą. To stare, może trochę zbyt często używane przesłanie, było jakże prawdziwe tej nocy, zimnej z lodowatym północnym wiatrem, z dala od najbliższych. Święta Noc celebrowana w obcym kraju z wyboru, ale i z przymusu trudnego, twardego losu.


Książka ta pokazuje różne oblicza emigracji, jej przyczyny i konsekwencje. Obrazuje nam, jak postrzegają nas zarówno „nasi”, jak i „tutejsi". Dzięki perypetiom Marii możemy się wczuć w historię, która nie zawsze jest kolorowa. Maria gnębiona w jednej pracy, poniżana przez angielskich pracowników szuka przyjaźni i zrozumienia w znajomościach ze swoimi rodakami, jednak i z nimi ciężej się dogadać, złapać wspólny kierunek. Nasza bohaterka zmaga się z zawiścią i zazdrością obu stron. Autorka świetnie ujęła też sam system pracy za granicą i to z czym zmagać się muszą osoby na emigracji. Nie zawsze a właściwie prawie nigdy nie pracują
w swoim zawodzie, często poniżej swoich kwalifikacji i za marną pensję za to z podwójną listą obowiązków. Jak w tym całym zamieszaniu nie zgubić zaufania i nie zatracić samej siebie?Dzięki lekturze tej książki możemy poznać realia świata, do którego często kierujemy się w ciemno i pod przymusem np. finansowym.
Jednym z wielu momentów, jaki zapadł mi w pamięć, jest okres świąt, które z reguły powinny być czasem rodzinnym, ludzie na emigracji często są tego pozbawieni.
Główna bohaterka zaimponowała mi swoim hartem ducha i mocą, z jaką chciała dążyć do celu pomimo początkowych barier językowych. Nie jest ważny wiek czy znajomość języka, jeśli zmiana ma się dokonać, musisz w nią wierzyć.
Śniła o polach usłanych przepiękną zielenią traw i złotem zbóż. Po tych polach chodzili kolorowo ubrani ludzie. Wyglądali tak, jakby pochodzili z różnych stron świata. Wzajemnie siebie akceptowali, kłaniając się sobie i uśmiechając.Widziała siebie w koronkowej długiej sukni, która zaczepiała się o złote zboża. Widziała ludzi i też chciała się do nich uśmiechać, ale oni odwracali się od niej. Poczuła się samotna, opuszczona i wstrząśnięta, choć wiedziała, że nie powinno się to jej przytrafić. 
Obudziła się z jękiem przerażenia.
- No już, wszystko w porządku. Będzie dobrze. Jestem przy tobie i tak już zostanie na zawsze. Nie masz się czego obawiać - Philip uspokajał ją, mocno obejmując i głaszcząc po włosach.


Książka wciąga i w ciekawy sposób pokazuje nam życie na obczyźnie. Autorka z niesamowitą lekkością pokazuje nam równowagę cieni i blasków, jakie mogą nas spotkać poza granicami naszego kraju. Jeśli chodzi o język i formę książki, to nie mam absolutnie nic do zarzucenia. Czytałam z zapartym tchem, przystając co chwile i skłaniając się do refleksji na temat mojego własnego życia: )
Tak ta książka pomaga powoli poukładać swoją układankę, dzięki temu możemy przekonać się, czy czasem nasza droga nie wiedzie w kierunku obczyzny, a jeśli tak to, jakie pojedyncze puzzle nas do tego powiodą.

Serdecznie polecam lekturę tej książki każdemu, bez względu na wiek, miejsce zamieszkania czy płeć. Każdy ma prawo na zmiany w swoim życiu i indywidualne podejście do poszukiwania szczęścia.

Dziękuje Annie Partyce-Judge za egzemplarz puzzli i możliwość przeczytania tak dobrej i skłaniającej do refleksji książki.



Komentarze

  1. Nie wiem czy byłabym w stanie wyemigrować na stałe. Emigracja to ciężki kawałek chleba. Chyba zbyt mocno jestem zakorzeniona w swojej rzeczywistości. W ogóle należę do ludzi, którzy nie lubią zmian, zmiany bardzo mnie stresują.
    Książka, jak najbardziej porusza ważny temat, chociaż często dość spłycany w różnych publikacjach. Cieszę się, że Autorce jednak udało się go wydobyć i opisać dla czytelników.

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka chyba na czasie dla mnie ;) Przebywam obecnie we Francji, a tutaj jest dosłownie każda narodowość.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz