"Przebudzenie Morfeusza" K.N.Haner [Przedpremierowo + ambasadorstwo]

"Przebudzenie Morfeusza" 
K.N.Haner
Editio Red 









Gdy wszystko pozornie się układa, gdy myślisz, że przeszłość już się o ciebie nie upomni. Gdy
on jest tylko bolesnym wspomnieniem, miłością, która rozpala i niszczy równocześnie.
Nagle otwierasz drzwi i wraca wszystko. Strach, ból i lek, który miesza się z pożądaniem i tęsknotą. On chce ją obronić przed całym światem, ale czy zdoła przed samym sobą?

K.N.Haner ponownie zabiera nas w podróż do świata Morfeusza i Cassandry. Jeśli myślicie, że dwa pierwsze tomy były mocne i pełne zwrotów akcji to nie wiem, czy jesteście w stanie przygotować się na Przebudzenie...". Zarówno w "Snach Morfeusza" jak i w "Koszmarze Morfeusza" autorka delikatnie przygotowała nas na finał. Cała historia Cassandry i Adama jest mocna i nietuzinkowa, więc i taki jest finałowy tom.



 Mijają dwa lata, lecz emocje i lęki nadal towarzyszą Cassandrze. Jednak dopiero ponowne spotkanie Adama i Cass spowoduje lawinę, której nic nie zatrzyma. Coraz więcej ich łączy, jeszcze bardziej odkrywając słabe punkty. Czy miłość tej dwójki jest możliwa? Czy uda im się pokonać Erosa ? Czy on jest jedynym wrogiem?


Kasia dba o to, by jej czytelnicy dostali książkę zbudowaną z emocji, by mogli przeżywać to na własnej skórze. Finałowy tom serii nie zawodzi ani na moment. Przez całą lekturę próbujesz opanować nerwy, tylko po to, by co chwile płakać z radości, strachu czy bezsilności. Bohaterowie są dojrzalsi, a ich zachowanie nie jest już tak impulsywne, jednak nic przy tym nie tracą ze swojej oryginalności. Cassandra nadal ma powodzenie u facetów, ale nadal to przy Adamie miękną jej nogi w kolanach. Choć powiem wam, że bardzo długo próbuje się temu oprzeć.
 Sceny erotyczne są najlepszej jakości, a sami bohaterowie bardziej otwierają się na siebie. Łączą siły w walce o własne szczęście.

Pojawiają się nowe postaci, które tworzą dobrze skomponowaną całość i pozwalają na szerszy ogląd sytuacji naszych bohaterów.
Przeszłość nie daje o sobie zapomnieć i ściga się o pierwszeństwo z miłością tej dwójki.
Bohaterowie, szczególnie ci nowi są tak wielowymiarowi, że do samego końca nie wiadomo komu ufać, a kto jest tym złym. Dreszcz emocji i niepokoju czujemy od pierwszych chwil, aż do ostatniego słowa.

 Koniec tego tomu to ukoronowanie wszystkich wydarzeń, kwintesencja całej historii, wyjawiająca nam tajemnice i zostawiająca furtkę dla wyobraźni. Ta historia trwa nadal, nawet gdy zamkniesz ją wraz z ostatnim słowem.

„Przebudzenie Morfeusza” to idealne zakończenie serii. Są tam emocje godne kolejki górskiej, uczucie gwałtowne, mocne i szczere oraz fabuła, która zaskoczy i nie zostawi chwili na wytchnienie. Piękna historia o miłości dwojga ludzi, którzy muszą przejść wiele, by docenić uczucie, znaleźć siłę,by o nią walczyć i trwać w niej do końca swych dni. Historia o tym jak destrukcyjna może być zemsta i o tym, że nigdy nie wiesz skąd nadejdzie cios. Miłość nie zawsze jest piękna i prosta, jednak przetrwa wiele gdy jest prawdziwa. 

Jeśli chcesz poznać finał burzliwej i uczuciowej podróży Adama i Cassandry nie wahaj się ani chwili, gdyż autorka stworzyła książkę, która wciągnie, zaskoczy i uraduje. Stanie się waszą obsesją, narkotykiem. Polecam każdemu lubiącemu historię mocne nieprzewidywalne i niebanalne z ogromną dozą scen erotycznych, które napisane są cholernie dobrze. 

Za możliwość recenzji i objęcia "Przebudzenia Morfeusza" ambasadorstwem dziękuje K.N.Haner i wydawnictwu Editio Red.

Komentarze

  1. Pięknie to ujelas :) gdybym jej nie czytała to po Twojej recenzji miałabym ja na liście ☺

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja myślałam, że umrę czy przy zakończeniu.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz